Żyjemy w czasach, które wyraźnie wciągają nas w cykl ciągłej presji: praca, relacje, nawet codzienne obowiązki często zamieniają się w nieustanną „walkę” o bycie wciąż lepszym, szybszym, bardziej wydajnym i „bez zarzutu”. W tym korowodzie łatwo zapomnieć o sobie, o tym, co naprawdę ważne i zacząć działać wbrew własnym wartościom.
Spotkanie ma wykładowo-warsztatową formę i skierowane jest do osób, które doświadczają presji, stresu albo zmęczenia rywalizacją lub ciągłą „walką” – w pracy, relacjach czy codziennym życiu. I takich, które miewają poczucie, że działają wbrew sobie albo wycofują się, żeby uchronić się od dyskomfortu.
Porozmawiamy o tym, jak nie dać się wciągnąć w ciągłą rywalizację i presję oraz jak znaleźć przestrzeń na uważność – tak, aby nie uciekać od ludzi i życia, ale świadomie i autentycznie w nim uczestniczyć.
zapraszam
Podczas wykładu i ćwiczeń:
przyjrzysz się temu, skąd bierze się stres i napięcie
poznasz podstawy uważności (mindfulness)
spróbujesz prostych technik, które pomagają się zatrzymać i działać spokojniej
zobaczysz, jak rozwijać więcej życzliwości wobec siebie i innych
Co możesz zyskać?
lepsze rozumienie swoich reakcji i stresu
konkretne sposoby na radzenie sobie z presją
więcej spokoju i jasności w działaniu
większą odporność psychiczną i poczucie wpływu
Termin:poniedziałek, 18.05. godz.18:30
Miejsce: Strych w Młynie, ul. Szeroka 19, Szczecin
Cena: 70 zł/ os
UWAGA:
Zapisy prowadzi Strych w Młynie: poprzez sms 881 33 19 33
Mimo iż kręgi kobiet jako zjawisko mają długą historię i zakorzeniony w antropologii głęboki rys kulturowy – współcześnie budzą u niektórych nieufność, obawy a u innych rodzaj zażenowania. Nieporozumienia wynikają również z samej nazwy – określenie „kobiece” rozumiane jako „anty-męskie” naturalnie kieruje do powiązania z „walką” czy „awersją” stereotypowo przypisywane cechom męskim. To zaś w konsekwencji prowadzi do uproszczeń, że „kobiece kręgi są takie… niekobiece”. (Dla chętnych zainteresowanych tematem jakości siły w kobiecości polecam książkę Kristin Neff „Waleczne samowspółczucie”)
Uświadamiając sobie własne lub cudze przekonania na ten temat warto jednak dostrzec te naturalne i właśnie podstawowe wartości spotkań w kobiecym kręgu, takie jak:
Budowanie i wzmacnianie dla siebie i innych społecznego systemu wsparcia tak potrzebnego w zmaganiach z codziennością;
Rozwój osobisty w zakresie: regulacji emocji, zmiany niekonstruktywnych wzorów zachowań, wzmacniania swojej odporności psychicznej, sprawczości, odwagi w podejmowaniu wyzwań, sycenia potrzeby inspiracji do rozwoju;
Świadomość współdzielenia doświadczeń poprzez dzielenie historii i refleksji, autentyczne słuchanie z „poziomu serca” – kontaktu z uczuciami swoimi i drugiej osoby. Przy okazji poczucie współ-doświadczania trosk i zmagań z innymi pozwala częściowo zdejmować odium cierpienia związanego z przeżywanymi trudnościami.
Doświadczanie i dawanie innym emocjonalnego wsparcia – wychodzenia poza siebie, poczucie bycia istotną częścią gromady;
Możliwość wzbogacania wiedzy i praktyki służących pełniejszemu, życiu – działaniu intencjonalnemu, ze świadomością i uważnością;
Przeciwdziałanie samotności stanowiące czynnik prewencyjny poczuciu izolacji we współczesnych systemach społecznych faworyzujących indywidualizm i powierzchowne relacje.
W świecie systemów opartych na rywalizacji, dążeniach do osiągnięć i produktywności oraz na izolacji i obronie swoich – szeroko rozumianych – terytoriów (granic, standardów, zasięgów etc…) idea tworzenia spotkań w kręgach – i to nie tylko kobiecych, męskich również – zdaje się coraz bardziej upowszechniać.
Świadczy to tylko tym, że wciąż żywe są w nas ewolucyjne dążenie do „zaprzyjaźniania się” oraz potrzeba prowadzenia intencjonalnego, uważnego życia.
Oferta kobiecych kręgów w Szczecinie
Jeśli zatem jako kobieta odnajdujesz w sobie którąś z tych potrzeb, chęć, ciekawość i otwartość zapraszam Cię do spotkań w kręgach, które organizuję dla kobiet ceniących relacje i swój czas: jeśli wiedza, to sprawdzona (z podaniem źródeł), jeśli praktyka, to również w odniesieniu do podstaw naukowych, jeśli refleksja, to z poszanowaniem granic osobistych i z uważnością.
„Krąg współ-czucia dla mam”- w ramach mojego projektu pt. „MamoFaktura Uważności” skierowany jest dla mam – przeciążonych, zagrożonych wypaleniem rodzicielskim albo zwyczajnie chcących poszerzyć samoświadomość – dla mam potrzebujących wzmocnienia, kręgu realnego wsparcia i użytecznej psychoedukacji z narzędziami do tego, by twórczo i z samowspółczuciem podchodzić do wyzwań macierzyństwa.
CO OFERUJĘ:
Kameralny krąg ograniczony do 12 osób
Zamknięty cykl 8 cotygodniowych spotkań po 2 h (do wakacji)
Każde spotkanie = konkret: konkretny temat, konkretna wiedza, konkretne przemyślane narzędzia do pracy własnej w domowym zaciszu, skrypt w formie PDF wysłany e-mailem po spotkaniu)
Moderacja kręgu – czuwanie nad formułą spotkania, tak, by było ono czasem jak najbardziej wykorzystanym;
Przemyślana struktura spotkania – zawierająca część psychoedukacyjną, minipraktykę uważności, działanie praktyczne oraz czas na dzielenie się refleksją osobistą (w poszanowaniu granic)
Będzie też czas na wzajemną inspirację i na rozmowę przy herbacie.
Przemyślane ustrukturyzowane tematy spotkań:
Moja osobista historia jako fundament samopoznania
Style matkowania – moje wartości i wyzwania
Ja w systemie rodzinnym i w innych systemach społecznych
Strategie regulacji emocji
Stres okiełznany – natura i redukcja nadmiernego stresu
Self-compassion – czyli życzliwość wobec siebie
Macierzyństwo zintegrowane – holistyczne podejście do macierzyństwa
Mój plan uWażnego macierzyństwa
Inwestycja:
Pojedyncze spotkanie: 85 zł
Przy wpłacie za miesiąc z góry (4 spotkania): 280 zł
Termin:
wtorki lub środy godz. 18:00 – 20:00
Startujemy już w maju.
Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie – czuj się zaproszona i oczekiwana.
Kobieca grupa rozwojowa „Krąg uWażnego Życia -EDYCJA JESIEŃ 2026”
Jeśli jesteś kobietą (ze Szczecina lub okolic), i żyjesz świadomie, a przynajmniej chcesz tak żyć? Cenisz swój czas na tyle, by inwestować go w naprawdę kształtujące relacje z innymi? Nie chcesz trwonić go na czcze rozmowy, plotki czy światopoglądowe dyskusje? Szukasz uporządkowanej wiedzy psychologicznej, szerokich inspiracji, użytecznych narzędzi do samodzielnej pracy własnej? Jesteś otwarta i ciekawa perspektywy innej kobiety, a do tego gotowa podzielić się tą unikalną, bo twoją?
To może być coś dla Ciebie.
Zapraszam Cię do spotkań w ramach kolejnej edycji Kręgu uważnego życia / JESIEŃ 2026
Co oferuję w ramach tych spotkań:
Kameralny krąg ograniczony do 12 osób
Przemyślany tematycznie cykl 8 cotygodniowych spotkań po 2 h
Przemyślana struktura spotkania – zawierająca część psychoedukacyjną, minipraktykę uważności, działanie praktyczne oraz czas na dzielenie się refleksją osobistą (w poszanowaniu granic)
Moderowany przebieg spotkania – czuwanie nad formułą spotkania, tak, by było ono czasem jak najbardziej wykorzystanym;
Każde spotkanie = konkret: konkretny temat, konkretna wiedza, konkretne przemyślane narzędzia do pracy własnej w domowym zaciszu
Skrypt w formie PDF) wysłany e-mailem po spotkaniu zawierający syntezę teorii, opisy praktyk i inspiracje dotyczące przewodniego tematu
Przemyślane ustrukturyzowane tematy spotkań:
„Ja – więcej niż rola”
„Co się w życiu liczy – wartości mojego życia”
„Story nie na insta” czyli moc rodzinnych opowieści”
„Nie zabijaj posłańca” – spotkanie z emocjami”
„Moja moc w słabości – o sile i wrażliwości, które czasemokazują się tym samym.”
Do przodu małymi krokami” o mocy codziennej praktyki.
„Moje vission board” czyli moje potrzeby, pragnienia, marzenia, cele”
„Puzzle mojego życia” – spotkanie podsumowujące cykl.
Inwestycja:
Pojedyncze spotkanie: 140 zł
Przy wpłacie z góry za miesiąc (3 spotkania w miesiącu): 390 zł
Po zakończonym cyklu jest możliwość kontynuacji spotkań: oferuję wówczas program dedykowany TEJ konkretnej grupie, uwzględniając potrzeby jej uczestniczek.
To wspaniała przygoda rozwijać się w grupie. Przekonaj się.
Jeśli masz pytania – pisz, zadzwoń, porozmawiamy: t.przybysz@przystanrelacji.pl SMS/whatsApp: 730 369 626 lub wiadomość poprzez profile SM IG: przystan_relacji FB@przystanrelacji
Źródłem spokoju mamy nie jest fakt, że ogarnęła wszystko, ale ogarnęła siebie życzliwą uwagą i nie dołoży sobie tym razem.
„…ani innym razem.” – chciałoby się dodać, ale tak nie będzie. Startujemy bowiem raczej z dyspozycją, że „ dołożę sobie” niż „sobie ujmę”. Czasem dlatego, że ktoś tego od nas oczekuje, potrzebuje, wymaga, albo my same siebie do czegoś zobowiązujemy. Albo też dlatego, że uznajemy coś za naprawdę ważne dla nas i naszych bliskich i nie chcemy odejmować tego z listy do ogarniania…
Może właśnie dlatego, że łatwiej nam dokładać sobie:
chwila samozaopiekowania, uważnego czasu danego samej sobie jest jedną z najważniejszych inwestycji w relacje z innymi, a szczególnie w relacje z dziećmi.
pytania do reflektowania:
Jakiego wyrzutu względem siebie czy innych mogę sobie dziś oszczędzić?
Jakiego zlecenia od życia mogę dziś nie przyjąć, by zainwestować w uspokojenie kroku codzienności?
Jakie zlecenie od siebie samej względem tego, jakie powinny być moje dzieci mogę odrzucić – w imię nie pospieszania ich w drodze do dojrzałości?
Viktor Frankl napisał: „Ostatecznie życie sprowadza się do wzięcia na siebie odpowiedzialności za znalezienie właściwego rozwiązania problemów i zadań, jakie stale stawia ono przed każdym z nas.”
Lubię też jego taką definicję, w której odpowiedzialność to jest „dawanie Życiu odpowiedzi”( *)
Czy mogę być odpowiedzią na potrzeby tych, którymi się opiekuję, jeśli nie potrafię zatroszczyć się o samą siebie, albo tej troski sobie odmawiam?
Zanim potraktujesz „chwilę dla siebie” wyrzutem sumienia, że oto „nie zajmujesz się dziećmi”, pomyśl właśnie zaczynam we właściwej kolejności.
Rodzicujemy sobą, więc fakt, że „mamy siebie na uwadze” oznacza, że jesteśmy tego świadomi – i świadomie odpowiadamy na wyzwania codzienności i nasze zobowiązania.
„Jestem uważna” oznacza, że jestem dla siebie równo-WAŻNA jak moje dzieci.
Z życzliwością, T. P.
(*) parafrazuję za Viktor Frankl „Lekarz i dusza. Wprowadzenie do logoterapii i analizy egzystencjalnej”, Wyd. Czarna Owca, 2018 .
Codzienność rodzica: od rana do wieczora – od zadania do zadania, od zobowiązania do zobowiązania, od jednego wezwania na mostek kapitański do drugiego wezwania. Tik-tak, tik-tak, tik-tak… wewnętrzny metronom nie daje chwili przerwy ani przed „tik”, ani przed „tak” ani nawet przed poszczególnymi impulsami.
Naturalny cykl życia dzień – noc, zamiast upłynąć w rytmie odpoczynek wieczorny – poranna pobudka przypomina raczej rzeczywistość rodem z poligonu: „padnij-powstań”, „padnij-powstań”, „padnij-powstań”.
(„Wieczorem to już padam” – znam to.)
Z czasem coraz więcej tych zadań, obowiązków i „zawezwań” okazuje się być wyzwaniem ponad miarę… Wypadamy z rytmu, przestajemy mieścić się w takcie, w końcu nie wiemy już, czy to jest jeszcze NASZ taniec, czy raczej życie nas ćwiczy jak cyrkowe zwierzę… Dlaczego?
NIEADEKWATNE TEMPO tego „tańca”
Nawet najbardziej wysublimowane, doskonałe figury taneczne będą wyglądać pokracznie czy wręcz karkołomnie, gdy tempo całej choreografii ustawione jest na doppio movimento (czyli„to co do tej pory… tylko DWA RAZY szybciej”).
To jakby tancerka baletu miała zatańczyć Andante Spianato Opus 22 Chopina w show Benny’ego Hilla.
(Pamiętacie ten nagminnie wykorzystywany i charakterystyczny dla komika efekt przyspieszenia?)
Żeby móc przetworzyć taką pulę informacji i doznań, i jeszcze odnieść ją do swojego systemu wartości konieczny jest tryb „akcja, zatrzymanie się, refleksja i wybór kolejnego działania.
Co się dzieje, kiedy jesteśmy w trybie „działanie, działanie i działanie”?
Gonimy bezrefleksyjnie, jak na autopilocie, bez tchu, z zadyszką. I pędzimy tak, aż do momentu, gdy zobaczymy, że jesteśmy w miejscu, do którego nie zmierzaliśmy . Co znaczy, nie poznajemy samych siebie, nie wiemy, kim są nasze dzieci czy życiowy partner/partnerka, i absolutnie NIE TEGO chcieliśmy dla siebie i naszych bliskich – bo mijamy się w locie, mamy mało wspólnych tematów przez co rozmawiamy coraz rzadziej, a tak w ogóle to nie wiemy, kiedy dzieci urosły, czym żyją i gdzie znikają… Jeśli już tak dwie stało, to pierwszym krokiem w planie naprawczym mogłoby być przykazanie:
Jeśli już tak dwie stało, to pierwszym krokiem w planie naprawczym mogłoby być przykazanie:
Po pierwsze – ZWOLNIJ…
(najlepiej do andante 😉 ) bo andante to muzyczny termin, który określa „tempo spokojnego kroku”, a do tego samo słowo brzmi lekko i swobodnie)
Pozwól by to życie dotrzymało ci kroku, a nie ty – goniła/ gonił życie. Przypominaj sobie często, że „zatrzymanie to konieczność – zatrzymanie to „powrót do bazy”, do tego kim jestem i co jest dla mnie w życiu ważne.”
Nie ma co się łudzić – to nie uda się od razu (w końcu niebezpiecznym byłoby gwałtowne hamowanie na autostradzie).
Ale zacznij wprowadzać małe zmiany, ucz siebie robić wolniej niektóre rutynowe czynności, takie jak jedzenie śniadania, przebycie drogi z mieszkania na parking, podlewanie kwiatów czy zmywanie makijażu (jeśli jesteś kobietą i jeśli robisz makijaż ;-)).
Zacznij od spowolnienia tylko w jednej aktywności w ciągu dnia – np. wprowadź uważne, powolne picie herbaty.
(Co oznacza „picie herbaty i TYLKO picie herbaty” , a picie herbaty z jednoczesnym… tu mogłaby się pojawić długa lista innych czynności, które wykonujemy przy okazji innych czynności…)
Zobacz, co da się zrobić wolniej niż zwykle, spokojniej i twórz nawyk. Naucz mózg wykonywać niektóre czynności powoli.
Oto kilka propozycji do wdrożenia:
Wybierz jedną czynność, którą od tej pory będziesz zawsze powoli.
Wyjdź wcześniej do pracy i jedź wolniej niż zwykle (czyli przepisowo )
Tuż po wstaniu o poranku powoli się rozciągnij i W andantewejdź w zwyczajową „po-pobudkową” aktywność.
Nie wskakuj w nurt życia jak w zimny prysznic. Raczej pozwól powoli wybudzać się sobie… Przejdź powoli do kuchni czy łazienki, powoli nasyp jedzenie do miski pupila. (Nie zapomnij przy tym o niespiesznym pogłaskaniu czworonoga. No chyba, że twoim „pupilem” są rybki w akwarium. Nie słyszałam, by ktoś głaskał rybki.)
ZAPLANUJ przerwę po jednym „tik” w ciągu dnia, podczas której zatrzymasz się na nicnierobieniu (w tym nie analizowaniu swojego wczoraj – teraz – jutro, nie projektowaniu – następującego po „tik” – „tak”). Zapisz sobie w osobistym planerze „przerwa po…”.
„Nicnierobienie” generalnie nie istnieje, bo nawet kiedy nic nie robimy, wokół nas i w nas wiele się dzieje. Bezczynność będzie zatem polegała na czynności „zauważania” (patrzenia w niebo za oknem, słuchania tykania zegara czy zaobserwowania struktury listka rukoli w sałatce ;-))
Odbierając dziecko z przedszkola wybierzcie dłuższą trasę – najlepiej prowadzącą przez park – patrzcie, obserwujcie, doceniajcie chwilę, zabawcie w zabawę „znajdź coś, czego wcześniej nie dostrzegałeś”.
Tym razem zrezygnujcie z zakupów.
Jadąc z dzieckiem tramwajem skup uwagę do wewnątrz, zauważ, że oddychasz. Weź kilka głębszych oddechów, spróbuj uspokoić rytm oddechu. Powiedz sobie „bez względu na wszystko, w moim życiu jest przestrzeń, która jest w równowadze – to mój oddech i jego melodia „wdech – wydech”.
Zwolnienie kroku nie jest łatwe – kiedy nasz mózg działa jak na autopilocie poganiany przekazami „musisz, powinieneś”, dlatego kolejnym – chyba najważniejszym krokiem – jest praca z wartościami i odpowiedź na pytania:
„Po co mi to wszystko?”
„Dlaczego „ważnego” uważam, że warto się starać?”
„Co jest dla mnie naprawdę ważne” i „Skąd to wiem?”.
A ten krok będzie wymagał już zatrzymania.
(Nie ma szans na taką refleksję żyjąc w tempie prestissimo)
………
Zatem…
slow down & relax & andante 😉
Z życzliwością, Tamarą Przybysz.
Ciekawostka ze świata muzyki
Precyzyjne określenie tempa stało się możliwe po wynalezieniu metronomu.
Do tego czasu próbowano oznaczać tempo za pomocą czynności wykonywanych przez człowieka lub jego organizm, takich jak kroczenie, uderzenia motyką, a w szczególności za pomocą odniesienia się pulsu zdrowego, wypoczętego człowieka. Wykorzystywano też urządzenia mechaniczne takie jak wahadło czy zegar z sekundnikiem.
Od czasu wynalezienia metronomu kompozytor może precyzyjniej określić w jakim tempie powinna być wykonana jego kompozycja. Dzięki temu zaś wykonawca utworu ma możliwość zrealizować muzyczne zamierzenia twórcy, tym samym wierniej przekazać intencje artysty.
…….
Andante oznacza 60-70 uderzeń na minutę (w niektóre metronomy wskazują dla andante miarę 79-108 uderzeń – choć jak dla mnie kroczenie w pulsacji powyżej 100 uderzeń na minutę, to już nie jest „krok spokojny”. Sprawdziłam. 😉 ). Tak czy inaczej każda z tych miar mieści się w poprawnym pulsie ludzkiego serca, co oznacza, że serce bije w andante.
Wygląda na to, że wystarczy posłuchać serca.
…………………………
inspirującą perełka muzyczna
Zobacz i posłuchaj:
Andante Spianato Opus 22Fryderyka Chopina, w wykonaniu Lang Langa. Tańczą Lauren Strongin i Connor Walsh z The Houston Ballet (choreografia: Stanton Welch)
Ta forma pomocy polecana jest szczególnie wtedy, gdy rodzice mierzą się z trudnościami wychowawczymi lub zdrowotnymi swoich dzieci (np. anoreksja, bulimia, autodestrukcyjne zachowania).
Doświadczający dynamicznych przemian i niepokojów młodzi ludzie (dzieci i nastolatki) stają wobec specyficznych trudności nie tylko w związku ze swoim dorastaniem czy – jak w przypadku nastolatków – rozwojowym kryzysem tożsamości (co samo w sobie powoduje przeformułowywanie się systemu rodzinnego), ale mierzą się dodatkowo z kontekstami pozarodzinnymi w jakich funkcjonują, takich jak czy środowisko szkolne i rówieśnicze. Wszystkie te determinanty mogą wiązać się z ogromnym obciążeniem i swojego rodzaju „wewnętrzną dezorganizacją” młodego człowieka, a wtedy niejednokrotnie dotychczasowe sposoby funkcjonowania rodziny przestają się sprawdzać. W takim przypadku zalecane i najbardziej efektywne jest pełne zaangażowanie całej rodziny i podjęcie terapii rodzinnej.
Decyzję o terapii rodzinnej warto rozważyć również wtedy, gdy członkowie rodziny chcą:
zobaczyć swoją rodzinę z innej – nowej perspektywy,
tworzyć rodzinę jako bezpieczną przystań dającą wsparcie wszystkim jej członkom,
odkryć unikalność oraz mocne i słabe strony systemu rodzinnego, który tworzą,
wypracować lepsze sposoby okazywania sobie uczuć, zmienić nieskuteczne nawyki funkcjonowania,
uczyć się komunikowania/zauważania potrzeb wszystkich członków rodziny,
nauczyć się sposobów rozwiązywania problemów i łagodzenia konfliktów,
wzmocnić wspierające więzi i zdolność do współdziałania.
Spotkania trwają każdorazowo 90 minut i odbywają się co 3-4 tygodnie.
Miłość to nasz bastion zaprojektowany, by zapewnić nam emocjonalne schronienie, abyśmy mogli poradzić sobie z trudami istnienia. Dążenie do emocjonalnego przywiązania – znalezienia kogoś, do kogo możemy się zwrócić i powiedzieć „Trzymaj mnie mocno”- jest zapisane w naszych ciałach i genach. dr Sue Johnson
“… nie będę kochał siebie samego, jeśli zdradzę siebie samego dla ciebie, ani nie pokocham cię, jeśli będziesz taki, jak ja chcę, a nie taki jaki naprawdę jesteś. Ja to Ja, Ty to Ty” Fritz Perls
Kiedy związek dwojga ludzi przeżywa trudności, zmaga się z dojmującym i przedłużającym się cierpieniem, z doświadczeniem traumy czy straty, albo gdy nasilające się konflikty niszczą bliską relację zagrażając kontynuacji związku warto rozważyć spotkania w ramach terapii par.
Ta forma pomocy może być użyteczna również wtedy, gdy dwoje ludzi chcą jedynie poprawić komunikację albo „odkryć siebie dla siebie” niejako na nowo. Podczas spotkania z terapeutą obecni są oboje partnerzy, zaś najważniejszym warunkiem pracy nad relacją jest gotowość obojga do podjęcia wysiłku na rzecz poszukiwania konstruktywnych rozwiązań i osiągnięcia pozytywnej zmiany w związku.
W pracy terapeutycznej z parą terapeuta zachowuje bezstronność , co oznacza, że nie podejmuje się „zmieniania” jednego partnera na zlecenie drugiego, a raczej pomaga parze wyodrębnić cele, sporne zagadnienia, daje możliwość omawiania wyodrębnionego problemu w atmosferze szacunku i akceptacji, obejrzenia go w innym świetle oraz towarzyszy podczas odkrywania możliwych rozwiązań.
Podczas spotkania proponowane są parze zadania (czy też eksperymentalne zachowania) do wypróbowania pomiędzy sesjami. Pozwalają one partnerom doświadczyć i przećwiczyć nowe wzory postępowania oraz znaleźć te najlepsze, najbardziej satysfakcjonujące dla wzajemnej relacji.
…
Spotkania z parą odbywają się co 2 tygodnie a poszczególna sesja trwa 90 min.
Podczas sesji rozmówca w bezpiecznej, nieoceniającej przestrzeni spotkania z terapeutą może stopniowo odsłaniać swoje wnętrze, by przyjrzeć się wybranym aspektom swojego życia i funkcjonowania oraz znaleźć sposób poradzenia sobie z trudnością, odkryć wewnętrzną siłę do dokonania zmian i poprawy jakości życia w oparciu o cel, który sam określił.
Rolą terapeuty jest towarzyszenie mu w tym procesie stawania się bardziej i pełniej sobą – czyli osobą autonomiczną, integralną, twórczą, zdolną do tworzenia głębokich, bezpiecznych relacji z innymi i wykorzystującą swój unikalny potencjał.
Spotkania terapeutyczne odbywają się zasadniczo co tydzień lub co dwa tygodnie i trwają 50-60 minut.